//////

Ten przykład jest rzeczywiście bardzo tragiczny, wysłuchajcie jeszcze opowieści o ojczymie Aleksandra: Dorastał on sam bez swojego biologicznego ojca, który opuścił matkę zaraz po narodzinach syna, i nie troszczył się o niego nigdy. Pan Saski podczas swojego dzieciństwa miał coraz to nowych „ojców”, dla których był najczęściej uciążliwym intruzem. Kiedy miał dziewięć lat, jego matka oddała go do domu dziecka, w którym również nie doświadczył miłości i ciepła. Dlatego też ojczym Aleksandra nie doświadczając kochającego ojca, nie mógł mieć w sobie „obrazu” dobrego ojcostwa. W obliczu licznych ran zadanych mu w dzieciństwie jego dusza była otępiała. I dlatego nie był w stanie odczuć cierpień, jakich przysparzał swoim zachowaniem Aleksandrowi. Pan Saski jednak w tak dużym stopniu poczuwał się do odpowiedzialności, że zgodził się uczestniczyć w spotkaniach terapeutycznych. Dzięki temu odtajały zamrożone łzy jego duszy z okresu dzieciństwa. Rozpoznał on podobieństwo między własnym cierpieniem, a dostrzeżonym przez niego cierpieniem u Aleksandra. Obecnie stworzyli dobry i pełen miłości związek, w którym ojczym jest również o wiele bardziej szczęśliwy i zadowolony.

Leave a Reply