//////

images (1)

Sprawiają one, że „wtrącone do lochów naszej duszy demony” ponownie ożywają. Jeśli nie jesteśmy gotowi rozpoznać w nich naszych własnych straszydeł, a zamiast tego będziemy je zwalczać w naszych dzieciach, wtedy ich dusza będzie cierpieć, a my w nich, i z nimi. Jedna z moich małych pacjentek wyraziła to uczucie na obrazku: namalowała siebie samą siedzącą w klatce, do której klucz leżał na zewnątrz, poza zasięgiem jej dłoni. Pokazała ona w ten sposób, że jej rodzice nie byli gotowi szukać zagubionego klucza albo przyjąć pomocy w tych poszukiwaniach. Jako dorośli mamy wiele możliwości i o wiele więcej siły, by zaleczyć nasze rany i pożegnać się z naszymi dziecięcymi oczekiwaniami. Nasi rodzice, od których jako dzieci oczekiwaliśmy „idealnej” miłości, jakiej wciąż jeszcze pragniemy, mogąujawnić się nam jako osoby, które w swoim życiu musiały walczyć ze łzami swej duszy, i dlatego dali nam tyle miłości, ile potrafili. Nie ponoszą za to winy, tak samo jak my, jako rodzice, nie jesteśmy temu winni. Jeśli pojednamy się z naszymi rodzicami, wówczas sami staniemy się matkami i ojcami, którzy są świadomi zarówno swoich słabości, jak i siły. W ten sposób stajemy się „najlepszymi rodzicami na świecie”.

Leave a Reply