//////

Słyszałam już od bardzo wielu ojców. Są oni zdania, że należy – tak jak uczynili oni sami przed laty – zwracać jak najmniej uwagi na lęki dziecka, co dosłownie oznacza ich tłumienie w sobie. A oto przykład: Pewien ojciec wepchnął brutalnie swojego przestraszonego i unikającego wody syna do basenu, aby się on wreszcie nauczył, że nie ma w tym nic strasznego. Ojciec nie mógł zrozumieć, że strach dziecka spotęgowało jego postępowaniem. Nie chciał lub nie mógł zrozumieć rytmu dziecka, a zamiast tego nawet ośmieszył syna. Potem, w trakcie terapii ojciec poważnie potraktował lęk chłopca, w czasie pływania brał pięcioletniego syna na plecy i dziwił się niezmiernie, że ten coraz częściej się z nich zsuwał, by pływać samodzielnie. Syn miał teraz poczucie bezpieczeństwa i to nie tylko fizyczne, lecz przede wszystkim czuł psychiczne wsparcie swojego ojca, co dodawało mu odwagi, aby podejmować próby usamodzielnienia się. Zrozumienie strachu pomaga go zminimalizować i przezwyciężyć. Lekceważenie strachu lub jego tłumienie, czy też ośmieszanie, powodują natomiast, że on potęguje się, rośnie w naszym wnętrzu, a więc nie może być już kontrolowany przez naszą wolę, ponieważ „wentyl” zrozumienia jest zapchany. Poza tym dziecko wciąż doświadcza ataków skierowanych przeciwko jego poczuciu własnej wartości, jeśli słyszy lub czuje, że jakaś cząstka jego osobowości jest bezwartościowa i śmieszna w oczach podziwianego przez niego ojca.

Leave a Reply